sobota, 6 lipca 2013

kolczasty przypadek

Ach, jaka szkoda, że wczoraj wieczorem nie było mnie akurat u Krystiana.
Napisał do mnie, że pod jego oknem kręci się jeż! A że mieszka koło parku i lasu, to czasami zbłąkane jeże przychodzą sobie na kolację do śmietników. Póki co widzieliśmy co prawda tylko jednego, a ten wczorajszy to znowu jakiś leśny uciekinier. O ile zachowywałby się rozsądnie, tak nic by mu się nie stało, ale jak to jeże mają w zwyczaju - zaczął zmierzać na swoich krótkich nóżkach w stronę jezdni w szybkim tempie T_T

 Dlatego K. nie mógł na to patrzeć, wziął karton pod pachę, ręcznik i przeprowadził asekurację tego nierozsądnego zwierzątka xD




Jeż został bezpiecznie przetransportowany w kartonie z ulicy pod las :D. Ponoć strasznie fukał, pewnie się przeraził i bał, jak to na dzikie zwierzę przystało. Swoją drogą jeże mają ciekawe teorie, że jeśli zwiną się w kulkę to absolutnie nikt i nic im nie zagrozi...

Potem się zastanawialiśmy, co się stanie, jeśli szedł do domu po swojej pracy, albo do Pani Jeżowej w odwiedziny, albo do dzieci. Ale w sumie nic straconego, bo las jest niedaleko i jeśli serio tam gdzieś był kres jego wędrówki, to spokojnie powinien trafić xD

czwartek, 4 lipca 2013

o niespodziewanym incydencie w kinie

Wczoraj postanowiliśmy iść z Krystianem do kina. Przed 21 zasiedliśmy w fotelach, czekając na film. Nikt by się nie spodziewał, że po 10 minutach ekran zrobi się zielonkawy... No cóż, naprawili to po 15 minutach, zachęcając do zwrotu pieniędzy za bilety, no ale nie po to przyszliśmy do kina żeby od razu wychodzić T_T Oglądaliśmy film, minęły prawie 3 godziny od kiedy przyszliśmy, zostało ostatnie 5 minut (i to już po końcowej walce), a tu psikus - ekran znowu się popsuł... I tak oto oglądając cały film, odpuszczając tylko mdłą końcówkę, jacy to wszyscy są szczęśliwi, wyszliśmy z kina z sumą wydaną na bilety. Film za darmo i to przez przypadek. Tyle wygrać!

Dzięki temu incydentowi będziemy mogli iść na jeszcze jeden film ''za darmo'' ;)

A swoją drogą, byliśmy na ''Człowieku ze stali''. Nigdy jeszcze nie oglądałam historii Supermana, dlatego byłam zaciekawiona, tym bardziej, że o filmie było głośno, że super efekty, że super fabuła. Ja powiem tak: jako laik, zawiodłam się. Zresztą opinie niektórych fanów Supermana wskazują również na to, że też byli zawiedzeni. Według mnie zmarnowany potencjał: film był chaotyczny, 5 minut tu, 5 minut tam, 5 minut 20 lat wcześniej, 3 minuty gdzie indziej... Bohaterowie tak płascy, że bardziej płaskich się ich zrobić nie dało. Nie mieli żadnego polotu, żadnego... charakteru? Zły był złym tylko z nazwy, co z tego że się puszył, Superman taki... wybrakowany emocjonalnie... psychicznie... a wątek miłosny? Który rzekomo tam był? Jak tam żadnej chemii nie było, wszystko było spłaszczone, przydługie. Efekty z walk faktycznie bardzo dobre - ale jak dla mnie nie warto było czekać 1,5h filmu dla ujrzenia ''sieki'' :P