niedziela, 21 kwietnia 2013

Odżywka wzmacniająca Joanna z Apteczki Babuni

Jak Wam mija dzień? :) Ja dzisiaj cały spędziłam w domu, odpoczywając od świata zewnętrznego, nie wychodząc poza własny ogródek. Nadrabiam braki czytelnicze, bo na dzisiaj narzuciłam sobie przeczytania do końca książki, którą nieco olałam. Co z tego, że to 400 stron xD Już zbliżam się do końca i nie spocznę dzisiaj, dopóki nie doczytam, bo na piątek miałam ją oddać do biblioteki i nie chcę przedłużać jeszcze bardziej, więc spięłam się i doczytuję :P.

Dzisiaj w poście recenzja odżywki wzmacniającej z Joanny z serii 'Z apteczki babuni''. No tak, ma być naturalnie, dobrze, ziołowo, skutecznie i tanio... Odżywkę kupiłam chyba 3 miesiące temu w Rossmannie na promocji za 4zł. Skuszona brakiem silikonów i zachęcającym opisem, włożyłam ją do koszyka no i w sumie to był mój błąd, ale skąd mogłam wiedzieć...


Tak prezentuje się nasza odżywka.


No cóż, na drugim miejscu w składzie alkohol, na trzecim też.... jednak na składy tak mocno nie patrzę, po prostu testuję na włosach. Niestety TOTALNIE nie polubiły się z tym specyfikiem!

Zapach jest ładny i ziołowy, przyjemny. Konsystencja raczej rzadka, jednak odżywka jest wydajna. I to by było na tyle. Trochę zmiękcza włosy, ale dramat po wysuszeniu i przy rozczesaniu. Plącze włosy niemiłosiernie, pozostawia je jakby wysuszone, sterczące na wszystkie strony aż do kolejnego mycia. Początkowo nakładałam ją również na skórę głowy, żeby sprawdzić właściwości wzmacniające przeciwko wypadaniu, jednakże po kilku użyciach na mojej głowie pojawił się ni to łupież, ni to coś innego - skóra swędziała, pokryta była jakby takim nalotem, pozbyłam się tego szybko szamponem przeciwłupieżowym i już więcej nie eksperymentowałam. 

Nie nadaje się do użycia przed myciem szamponem, bo mam wrażenie, że w ogóle nie zabezpiecza, nie pomaga w rozczesywaniu, nie zmiękcza włosów, nie nabłyszcza, nie robi NIC... Przynajmniej u mnie. Mocniejsze i pełne życia? Same zobaczcie:

(edit: nie, nie mam odrostów ani nic, mam naturalne, nigdy nie farbowane włosy!)


Włosy sterczą na wszystkie strony, baby hair nastroszyły się, wyglądają na suche i ogólnie widać, jak straszną szopę robiła mi ta odżywka na głowie! 

Nie wiem, może komuś ta odżywka podpasuje, jednak dla mnie to totalny bubel i nie wrócę do niej, a i do innych kosmetyków z tej serii podejdę już raczej niechętnie. A szkoda, bo cena zachęcająca!

10 komentarzy:

  1. ale masz włosiska ! takie gęste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :* może to tylko wrażenie bo mi się przerzedziły ostatnio i tak ;( ale te słowa mnie podbudowały ^^

      Usuń
  2. Uuu, dobrze, że napisałaś recenzję tego produktu bo miałam go kupić. Straszną krzywdę zrobił włosom. Mam nadzieję, że je rozczesałaś bo szkoda by było je zniszczyć, są bardzo ładne :)
    pozdrawiam, Berries

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś dałam radę je rozczesać choć łatwe i przyjemne to to nie było ;) Ale z domu już w takiej szopie wyjść nie mogłam, musiałam związać... Dzięki za komplement :) Pozdrawiam również!

      Usuń
  3. ja lubię tę wersję bodajże miodową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też na nią patrzyłam i zdecydowałam się na tę wersję, może to mój błąd, bo tamta może byłaby lepsza :(

      Usuń
  4. To najgorsza odżywka jaką miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja również! gorszej jeszcze nie używałam.

      Usuń
  5. Ja w ogóle nie lubię tej serii szamponów i odżywek, po tych kosmetykach jest tylko gorzej... Taki niewypał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, bubel. Z kolei mam maskę z innej serii Joanny i jest bardzo fajna :)

      Usuń