czwartek, 25 kwietnia 2013

Panie Lewandowski...

Cztery gole dla Realu?



To teraz prosimy o chociaż jeden dla reprezentacji Polski, naprawdę nie uwierzę, że nie ma z kim grać, można już samemu wykrzesać trochę siły wobec drużyn, reprezentacji o niższym poziomie niż Real... czy się mylę?

Fanką piłki nie jestem, ale musiałam napisać swoje przemyślenie publiczne :P
A Wy co myślicie? Serio to nie częściowo jego wina tylko grupowa, czy naprawdę jest coś nie tak? :D

niedziela, 21 kwietnia 2013

Odżywka wzmacniająca Joanna z Apteczki Babuni

Jak Wam mija dzień? :) Ja dzisiaj cały spędziłam w domu, odpoczywając od świata zewnętrznego, nie wychodząc poza własny ogródek. Nadrabiam braki czytelnicze, bo na dzisiaj narzuciłam sobie przeczytania do końca książki, którą nieco olałam. Co z tego, że to 400 stron xD Już zbliżam się do końca i nie spocznę dzisiaj, dopóki nie doczytam, bo na piątek miałam ją oddać do biblioteki i nie chcę przedłużać jeszcze bardziej, więc spięłam się i doczytuję :P.

Dzisiaj w poście recenzja odżywki wzmacniającej z Joanny z serii 'Z apteczki babuni''. No tak, ma być naturalnie, dobrze, ziołowo, skutecznie i tanio... Odżywkę kupiłam chyba 3 miesiące temu w Rossmannie na promocji za 4zł. Skuszona brakiem silikonów i zachęcającym opisem, włożyłam ją do koszyka no i w sumie to był mój błąd, ale skąd mogłam wiedzieć...


Tak prezentuje się nasza odżywka.


No cóż, na drugim miejscu w składzie alkohol, na trzecim też.... jednak na składy tak mocno nie patrzę, po prostu testuję na włosach. Niestety TOTALNIE nie polubiły się z tym specyfikiem!

Zapach jest ładny i ziołowy, przyjemny. Konsystencja raczej rzadka, jednak odżywka jest wydajna. I to by było na tyle. Trochę zmiękcza włosy, ale dramat po wysuszeniu i przy rozczesaniu. Plącze włosy niemiłosiernie, pozostawia je jakby wysuszone, sterczące na wszystkie strony aż do kolejnego mycia. Początkowo nakładałam ją również na skórę głowy, żeby sprawdzić właściwości wzmacniające przeciwko wypadaniu, jednakże po kilku użyciach na mojej głowie pojawił się ni to łupież, ni to coś innego - skóra swędziała, pokryta była jakby takim nalotem, pozbyłam się tego szybko szamponem przeciwłupieżowym i już więcej nie eksperymentowałam. 

Nie nadaje się do użycia przed myciem szamponem, bo mam wrażenie, że w ogóle nie zabezpiecza, nie pomaga w rozczesywaniu, nie zmiękcza włosów, nie nabłyszcza, nie robi NIC... Przynajmniej u mnie. Mocniejsze i pełne życia? Same zobaczcie:

(edit: nie, nie mam odrostów ani nic, mam naturalne, nigdy nie farbowane włosy!)


Włosy sterczą na wszystkie strony, baby hair nastroszyły się, wyglądają na suche i ogólnie widać, jak straszną szopę robiła mi ta odżywka na głowie! 

Nie wiem, może komuś ta odżywka podpasuje, jednak dla mnie to totalny bubel i nie wrócę do niej, a i do innych kosmetyków z tej serii podejdę już raczej niechętnie. A szkoda, bo cena zachęcająca!

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

wiosna! (instagram)

Ach, tak, w końcu czuć WIOSNĘ! Prawdziwą, piękną i cieplutką. Dzisiaj było na tyle gorąco, tak, GORĄCO, że czułam po dłuższym czasie, jak słońce próbuje przysmażyć moją twarz, ale przezornie blokuję się kremem z filtrem... xD


Kiedy kot wygląda przez okno zadowolony (uprzednio przeszła po mojej głowie i twarzy gdy spałam)...

A człowiek zobaczy z samego rana idealnie błękitne niebo i usłyszy śpiew ptaków...

 To jedyne, co przychodzi na myśl, to ubrać się jakoś wiosennie i kolorowo!
No na przykład ubrać wiosenne zielone buty, które jednak okazały się dzisiaj być zbyt gorące i myślałam, że się ugotuję w nich :C


Dzisiaj to już nie wytrzymałam presji pogodowej i pierwszy raz w tym roku wybrałam się na rower!



Teraz dzięki temu mam bardzo pozytywny nastrój, a 40 minutowe pedałowanie zakończyłam świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy, bo rodzice ostatnio zaopatrzyli się w elektryczną wyciskarkę do cytrusów. ^^

A Wy jak korzystacie z tych pierwszych, pięknych dni ciepła?
Ja już czekam na pojawienie się zielonych liści, bo dzisiaj będąc w parku z Krystianem odczułam brak zielonego koloru w przyrodzie! Aż się wierzyć nie chce, że tydzień temu padał śnieg :P

Miłego wieczoru!

czwartek, 4 kwietnia 2013

nie wypadajcie, proszę!

Niestety mam od jakiegoś czasu bardzo poważne problemy z moimi włosami. To znaczy - nie wiem czy poważne, dla mnie są one wystarczającym powodem do zmartwienia... włosy zaczęły mi się sypać z głowy po zeszłorocznej sesji i tak już zostało. Problem w tym, że przerzedziły mi się... Albo to tylko moje mniemanie, bo mocniej o nie dbam i zamiast spuszone, to są bardziej nawilżone i ''posłuszne''? Nie wiem. Ale wiem, że gdy je czeszę, to ze szczotki zawsze wyciągnę kołtunek, przy myciu oglądam jak zamiast siedzieć na głowie wolą robić sobie wycieczki do odpływu... -.-

Powiedziałam - STOP! Zaczęłam o nie dbać bardziej, olejuję je, mam różne maseczki, odżywki, szampony z silikonami i bez silikonów, związuję je w luźny warkocz na noc, delikatnie rozczesuję, podcięłam je i to sporo, ba, nawet mam Tangle Teezer (który swoją drogą u mnie się nie sprawdził, ale to historia na inny post. Mimo wszystko wierzę, że jednak nie niszczy włosów tak jak inne szczotki).... Jednak włosy dalej niezadowolone!

O nie, powiedziałam i pewnego dnia kupiłam sobie arsenał do działania od wewnątrz:



Herbatka z pokrzywy z Herbapolu za 5,99zł i Mega Krzem, chwalony na blogach, na forach i innych stronach - 60 dniowa kuracja (po jednej tabletce dziennie) za 17zł. No i tak oto kuruję się od tygodnia. Wcześniej brałam tabletki z pokrzywą i w sumie dobrze wpłynęły na moją cerę, powiedziałabym, że nawet bardzo dobrze. Dodatkowo co wieczór szczotkuję je delikatnie, masuję skórę głowy i wcieram mgiełkę Radicala.

Włosy - PRZESTAŃCIE WYPADAĆ!!!

O pokrzywie zrobię osobny post bo bardzo opłaca się po nią sięgać :) A Mega Krzem - cóż, dzisiaj dopiero 7/60... Zobaczymy czy po skończeniu całej paczki faktycznie zdziała takie cuda, o jakich wypisują w internecie. Oby!

Nie życzę nikomu wzmożonego wypadania :(

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

zimowe święta

Jak Wam minął pierwszy dzień świąt? Bo mi bardzo leniwie, spędziłam przy stole 7 godzin z rodzinką, ale nie jadłam zbyt dużo wbrew pozorom, z czego jestem zadowolona... jedynie uległam przepysznemu makowcowi i jadłam 3 czy 4 kawałki, na śniadanie powtórka - moja babcia robi przepyszne makowce :D Dzisiaj pozwoliłam sobie pospać do 11, a niedługo jadę z rodzicami do drugiej babci na świąteczny obiad no i... właściwie święta, święta i po świętach ;)





W tym roku nawet niespecjalnie czułam atmosferę Wielkiejnocy. Pogoda za oknem stale przypominała, że do wiosny jeszcze daleko. Jest mi przykro z tego powodu, że znowu sypie śnieg, nie ma słońca... nie wspomnę o tym, ile mam nowych rzeczy wiosennych do noszenia - chociażby buty, które nie sprawdzą się przy upałach, a właśnie przy wiośnie -_- Pogodo, zawodzisz mnie na całej linii!




Taa, witaj kwietniu... zimowy...
Wiem, że nie mamy na pogodę wpływu, tylko czemu jest na odwrót - to pogoda ma wpływ na nas?!