sobota, 30 marca 2013

motywująco

Dzisiaj rano przeglądając Internet trafiłam na bardzo ciekawy obrazek ;) Podzielę się nim z Wami:



Hmmm? Mimo, że wiosny za oknem póki co brak, to można ją już mieć w sercu :) Ja przyznam że od kiedy zaczęłam więcej spać to czuję się zupełnie innym człowiekiem niż gdy spałam po 4-6 godzin codziennie ^^ Tak samo wróciłam do czytania książek. Przez ostatnie kilka lat zaniedbałam to, mimo że byłam naprawdę molem książkowym. W czasie liceum niestety nie wiadomo jak się zniechęciłam. Teraz wracam do tego pięknego, pożytecznego nawyku :)

poniedziałek, 25 marca 2013

miły prezent

We wczorajszej notce dałam zapowiedź mojego nowego nabytku :) Właściwie jest to prezent, ponieważ mama mojego K. zadzwoniła do niego i powiedziała, że mam sobie coś kupić na ''zajączka'' od niej jak będziemy w galerii, o. Jestem rozpieszczona chyba xD W szoku nie umiałam się zdecydować co wybrać, jednak w końcu nastawiłam się na biżuterię, jako że zakupami ciuchowymi jestem już nasycona w pełni :)


Wybrałam śliczne jak dla mnie kolczyki :) Od razu wpadły mi w oko także stały się moją własnością ^^


Niebawem już je założę, kto wie, może nawet dzisiaj? :) W rzeczywistości są miętowe, jakby ktoś miał wrażenie że są błękitne to nie, starałam się oddać ich kolor ale ciężko ^^ Eh i kolejna miętowa rzecz do kolekcji, ale to już zupełnie przypadkowo!

Za oknem wiosna walczy z zimą, śnieg dalej leży, ale słoneczko już coś próbuje przygrzewać...

niedziela, 24 marca 2013

przyjemny sobotni wieczór

Dzisiaj trochę prywatnego życia :)
Wczoraj spędziłam bardzo miły dzień. A raczej popołudnie i wieczór :) Znalazł się czas na pochodzenie po galerii i sklepach, nadrobienie kalorii w Mc Donalds, później na wypicie grzańca w piwiarni :) Mam nadzieję, że to był taki pożegnalny grzaniec, bo już czekam na wiosnę i mimo, że jest przepyszny, to już wystarczy! Czekam na WIOOOSNĘ!

 A co tam, czasem można się pokazać... ^^

Wczoraj ubrałam moją nową bluzę z lumpeksu (która pojawiła się w poprzedniej notce ) w kotki. Od razu ją wyprałam, wyprasowałam i nie mogłam się oprzeć by już jej nie wypróbować ^^ Jest bardzo ciepła i przyznam, że zwraca uwagę. W galerii czułam spojrzenie ludzi na tych dwóch kociakach xD Do tego dżinsy + wygodne workery :)


Po powrocie do domu zamówiliśmy sobie ogromną pizzę, bo aż 50cm... ;o W czterech różnych smakach :D


Proszę zauważyć, że zajmuje pół stołu xD Była naprawdę pyszna, mam jeszcze na dzisiaj jeden wielki kawałek, więc wieczorem się nią uraczę ^^

Zajadając te wysokokaloryczne przekąski, popijając równie zdrową i gazowaną colą obejrzeliśmy film:


Czy warto? Uważam, że film jest fajny do obejrzenia, jednak jestem zawiedziona, ja i K. Po trailerach, opiniach, zapowiedziach... miał to być film z najlepszymi efektami katastroficznymi w historii kina? No chyba komuś coś się pomyliło... film bardziej skupił się na uczuciach i owszem, wyciskał łzy, jednak czuję niedosyt. Nie pokazano w ogóle rozmiarów tragedii ani nawet cierpienia innych ludzi. A przecież to było, to istniało. Film nie wykorzystał swojego potencjału i może jako film do obejrzenia wieczorem jest przyjemny, jednak jeśli ktoś oczekuje zapierających dech obrazków katastrofy, walki z żywiołem - zawiedzie się ;)

Nie ma to jak pójść spać o 4:30 rano i wstać o 13 xD Z reguły tego nie praktykuję, wolę wcześniej wstać, no ale czasem taką filmową noc przyjemnie jest sobie zrobić i posiedzieć trochę dłużej niż zwykle ^^.


W galerii też udało mi się coś kupić, ale to już pojawi się w kolejnej notce, bo co za dużo, to niezdrowo!

A Wam jak mija weekend? :)

sobota, 23 marca 2013

DUŻE lumpeksowe zakupy

Hej hej :)
W tym tygodniu trochę ''poszalałam'' lumpeksowo :) Byłam w sh w środę i w piątek na dniu najtańszej wyprzedaży z mamą, i o dziwo udało mi się znaleźć sporo rzeczy :)

Środowe łupy:

Brzoskwiniowy sweterek za 4zł :) Marzyłam o takim, chodząc po galerii uderzały do mnie te kolory z wystaw, jednak ceny skutecznie hamowały, no i... cierpliwość się opłaca, bo tydzień później w sh znalazłam i to za jaką kwotę :D

 Zbliżenie na fakturę i jego prawdziwy kolor :)

Sukienka z NEXT za 4zł, noszę takie na plażę nad morzem, czy nad jeziorem, bo są wygodne i zwiewne :)



I piątkowe łupy.
Nie rozdrabniam się na ceny, bo nie warto chyba... Za wszystko zapłaciłam 8zł xD


 Czarna bluza oversize z uroczym nadrukiem :D Plamki to wina obiektywu :) Już jest wyprana i chyba ją dzisiaj założę, bo nie wytrzymam :D


Zielona bluzeczka, bardzo zwiewna i delikatna


Całkiem nowa piżamka, komplet :) Mój facet ma podobną więc się uzupełniliśmy xD



I ostatnia rzecz, trochę krzywo stanęłam, wybaczcie :D
Sukienka nad która myślałam już w środę, jednak zrezygnowałam... no ale w końcu przymierzyłam i oto jest moja :)



I takim oto sposobem kupiłam 6 nowych rzeczy za zawrotną kwotę... 16zł xD
Jak Wam się podoba? :)

poniedziałek, 18 marca 2013

Isana, olejek pod prysznic Melon i Gruszka

Dzisiaj przybywam do Was z recenzją żelu pod prysznic, na którego punkcie zwariowałam i ja i mój nos :)



Haha, pokusiłam się nawet o zrobienie obrazka xD

Oto i on:

Żele pod prysznic Isany wypróbowywałam już wcześniej, m.in. kokosowy i jakiś fioletowy... figa i coś jeszcze, o tak. O ile kokosowy nie wzbudził mojego szczerego entuzjazmu, tak fioletowy został zapachem moich wakacji, ponieważ miałam go nad morzem ;) Ten z kolei wpadł mi w oczy, gdy przeszłam się do Rossmanna z nudów ;P 

Kupiłam go za 2,99zł w promocji. Pojemność: 300ml. Cena regularna: 3,99zł.

I już od kiedy powąchałam go w sklepie, wiedziałam, że MUSI BYĆ MÓJ!
To była miłość od pierwszego... niuchnięcia :D Wyczułam w nim prawdziwego, dopiero co rozkrojonego, soczystego melona. Bez wahania pobiegłam z nim do kasy, bo cena jest również rozbrajająca :) Gruszka może gdzieś jest w tle, jednak ten melon przebija ją zapachem :3

W domu przyjemnym zaskoczeniem był fakt, że również w kąpieli, jak i pod prysznicem zapach jest intensywny, piana gęsta, przyjemna i otulająca ciało. Doszło do tego, że jak spłukałam go raz, to musiałam go użyć ponownie, taka byłam nienasycona tym zapachem! :D 

Działanie - jak zwykły żel pod prysznic. Myje, pieni się, ładnie pachnie, nie wysusza skóry, nie podrażnia. Po kąpieli człowiek czuje się pozytywnie naładowany energią. Mi osobiście taki zapach kojarzy się z wakacjami nad ciepłym morzem :) 

Polecam serdecznie, zwłaszcza za taką cenę :) Mi jak widać, została jeszcze odrobinka, a jak mi się skończy to pewnie kupię jakąś inną wersję zapachową dla urozmaicenia :)

I dla ciekawych etykietka z tyłu:


Rossman praktycznie zawsze zaskakuje mnie pozytywnie swoimi kosmetykami ;)

sobota, 16 marca 2013

kosmetyczne zakupy

Hello :) Ostatnio postanowiłam również odwiedzić Rossmanna i zaopatrzyć się w kilka wiosennych, ale i przydatnych rzeczy :). Bez długich wstępów:




Lakiery Maybelline Colorama, numer 86 i 91 (od lewej). Przez ostatnie dni była na nie promocja: dwa w cenie jednego, a że nigdy nie miałam lakieru droższego niż 6zł, skusiłam się na tą promocję. Jeden kosztował 11,49zł, więc za dwa zapłaciłam grosze! Urzekły mnie ich pozytywne kolory :)




Maseczki Rival de Loop, po bodajże 1,79zł za sztukę. Jedna maseczka jest podzielona na dwie części. W jednej skusił mnie zapach (wanilia-truskawka?! MNIAM!) a w drugiej to, że jest peel off - nigdy nie używałam takich maseczek, a zawsze mnie fascynowały :D Ostatnio wdrożyłam w życie cotygodniowy wieczór pielęgnacyjny i zaczęłam używać maseczki :)




Krem Alterra na noc, na pierwsze zmarszczki dla cery młodej. Uważam, że lepiej stosować kosmetyki przeciwzmarszczkowe prewencyjnie, zanim wystąpią już zmarszczki ;) Niebawem będę miała 21 lat, więc pomyślałam, że przyda mi się osobny krem na noc, który odżywi i nawilży skórę. Ten kosztował 11,99zł. W ogóle nie jest naszpikowany chemią :) Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy, póki co za mną drugi dzień używania.


I na koniec na prośbę jednej z Was sukienka z Pepco, na którą poluję, zdjęcie komórką z gazety Flesz:


Za 39,99zł... *.*


Zbieram się do łóżka z książką :) Dobranoc!

wiosenne, miętowe zakupy

Dobry wieczór :) Zaraz zbieram się spać :)
Na dworze wiosna bije się z zimą, co 30 minut świeciło słońce, co 30 minut sypał śnieg... Ach, pogodo, OGARNIJ SIĘ :P
Dzisiaj spędziłam intensywny dzień załatwiając różne sprawy w mieście, wczoraj odwiedziłam galerię :) W szoku byłam że takie sweterki jakie kupuję w lumpie niezniszczone po 2-3zł w sklepach typu New Yorker potrafią osiągać pułap 130 -_- Poczułam po zobaczeniu metki zniesmaczenie!
Ogólnie to mam wrażenie, że moje zakupy wskazują na to, jak bardzo już potrzebuję wiosny!

Przy okazji pobytu w mieście praktycznie zawsze zahaczę o Pepco. Dzisiaj wpadły mi w oko...

Balerinki za 9,99zł!


Może jakością nie grzeszą, ale ja i tak szybko powoduję śmierć butów, a miętowy kolor od razu mnie skusił ^^

Druga rzecz to miętowy paseczek (również z Pepco) za 4,99zł :)



Co prawda w Pepco szukałam akurat prześlicznej sukienki, którą widziałam w jednej z gazet, ale niestety jej nie było... no to cóż, nie poddaję się i będę szukać dalej wytrwale :) Z pustymi rękoma wyjść nie mogłam, jestem bardzo zadowolona, mam słabość do tego kolorku a dodatki miło urozmaicą lekkie wiosenne stroje :)

Dobrej nocy!

wtorek, 12 marca 2013

w końcu odwiedziłam fryzjera

Uff, prawie tydzień mnie nie było... :)
Jutro mam ciężki dzień na uczelni, więc postanowiłam się na chwilę oderwać od czarnych myśli i napisać Wam, że na Dzień Kobiet zrobiłam sobie samej prezent - mianowicie udałam się do fryzjera, którego unikałam od półtora roku... Był to mój błąd, myślałam, że jakoś uratuję moje końcówki, nigdy nie było mi tam po drodze. W końcu kilka wiosennych, ciepłych dni zmobilizowało mnie do umówienia się na wizytę (bo teraz znowu brnę przez zaspy... WTF, zimo, jest połowa marca, idź sobie). 

Moje włosy miały jakiś kryzys, który trwał dość długo, a teraz od miesiąca powoli zanika. Strasznie zaczęły mi wypadać... po prostu garściami, przy czesaniu mogłam sobie z nich potem utoczyć kulkę wielkości chomika, przy myciu widziałam, jak lecą z mojej głowy do odpływu też w zatrważających ilościach :/ Mam nadzieję, że podcięcie je trochę ożywi, przy okazji dbam o nie różnymi specyfikami i łykam tabletki  z pokrzywą.




Przez ostatnie dni po obcięciu porobiłam im zdjęcia w trzech wersjach ;)
Od lewej: po wysuszeniu suszarką, zawsze mam wtedy proste do kolejnego umycia. Nie suszę ich często, ograniczam to do minimum. Noże raz-dwa w miesiącu się zdarzy.
Środkowe: tutaj po umyciu i wysuszeniu naturalnym bez rozczesania. Niestety nie mogę ich tak zostawić nigdy, bo potem mam gniazdo, a nie loczki, a wstawać rano i myć włosy i czekać aż wyschną jakieś 4-5h... wiecie, że to niemożliwe. Myję je zawsze wieczorami, rozczesuję, więc...
Po prawej: mam lekkie albo dość mocne fale, tutaj akurat są leciutkie, ale to właściwie zależy od pogody i tego, co na włosy nałożę. ;)

Ten ciemniejszy kolor u góry to nie odrosty, tylko tak światło padło. Włosów nigdy nie farbowałam ani nic ;)

Dla przypomnienia fotka tego, co miałam, choć tutaj i tak to nie wygląda tak źle... czasami miałam już taką szopę, że jej nie ogarniałam - suche, powyginane, ble :/




Mam nadzieję, że uda mi się zatrzymać wypadanie i sprawić, że będą za każdym razem wyglądały ładnie :)

środa, 6 marca 2013

pyszna kolacja

Czasami proste, nieskomplikowane rzeczy są najsmaczniejsze... :)
Tak jak dzisiaj - rogalik maślany, a do tego truskawki. Nie szkodzi, że to pierwsze, modyfikowane genetycznie na pewno, wielkie jak pół dłoni - po zimie i tak smakują przebosko!




Od razu się humor poprawia :) Jutro zrobię sobie powtórkę na śniadanie, jako że muszę wstać o 6 rano, a o 7:30 już pisać wejściówkę, na którą jeszcze niewiele umiem, to taki początek dnia będzie kopem pozytywnej energii ^^

poniedziałek, 4 marca 2013

moje pierwsze obuwnicze zakupy przez Internet

Mamy piękny, słoneczny dzień, a ja mam właśnie okienko pomiędzy zajęciami, które spędzam w domu ;) Postanowiłam więc napisać notkę o moim ostatnim zakupie. Będąc na czyimś blogu, a moje oczy rzuciły się całkiem fajne buciki i ich źródło pochodzenia, z zaciekawieniem otworzyłam więc stronę i kurde, szok... Pierwszy raz odważyłam się kupić buty przez Internet. Postanowiłam, że to będzie moja nagroda za zdanie sesji w pierwszym terminie i za ten cały stres i nerwy.

Buty starałam się sfotografować z każdej strony, niestety kolory wyszły mi tak mocne, czy to z fleszem, czy bez, czy w dziennym świetle, czy pod światło, czy ze światłem, no po prostu musicie mi wybaczyć ^^

Z zamiarem kupna nosiłam się jakiś tydzień później przez 2 dni mierzyłam stopę po kilkanaście razy, robiąc jej rysunek na kartce, mierząc, potem znowu ją obrysowywałam żeby się upewnić i tak w nieskończoność xD Jednak okazało się, że bardzo dobrze zmierzyłam jej długość, bo obie pary są idealne!


Pierwsze z nich to czerwone koturny, w cenie 24,99zł! 



Awww, zakochałam się w nich jak je tylko zobaczyłam. Są bardzo wygodne! Choćbym miała się przewracać, i tak będę je nosić XD


Fotki ze strony (i ich rzeczywisty kolor):








Drugie buty to cichobiegi na co dzień, na wiosnę, na wczesną, suchą jesień... ;)  Za 39,90zł.




Również są bardzo ładne i przede wszystkim wygodne. Myślę, że zostaniemy dobrymi znajomymi :)
Niestety nie mogę znaleźć do nich adresu, chyba już ich nie ma, ale są inne kolory, np. niebieskie: http://www.czasnabuty.pl/product-pol-5123-NISKIE-BOTKI-105BL-27R.html



Razem z przesyłką zapłaciłam za obie pary 72zł i jestem bardzo zadowolona! Pewnie jeszcze nie raz skorzystam z tej strony. I nie, nie robię im żadnej reklamy, nie sponsorują mnie, nie mam żadnej umowy czy profitów, po prostu polecam!

Czekam tylko na cieplejsze wiosenne dni, aby je założyć :)

niedziela, 3 marca 2013

krótko i na temat...

Polecam BARDZO ten film:




Bardzo mi się spodobał.  Zmusza do refleksji... uważam, że w pełni zasłużył na Oscary. Nie byłam do końca przekonana, ale po obejrzeniu siedziałam na kanapie i jeszcze pół godziny dyskutowałam z K. nad nim, jego interpretacją i refleksjami. A teraz siedzę i dalej nad nim myślę. Czy trzeba więcej coś pisać? Chyba nie. Oceńcie sami!

sobota, 2 marca 2013

o moim ostatnim świetnym odkryciu

Jak Wam minęła sobota? Bo mi wyjątkowo słonecznie! Pierwszy raz w tym roku odczułam, że słońce nie tylko świeci, ale i grzeje :) Wybrałam się na spacer po okolicy, posprzątałam w domu, a porządków doczekała się także moja szafa, ponieważ poczułam wenę na jej wiosenne odświeżenie :) W związku z czym część ubrań została z niej brutalnie usunięta i część zostanie przekazana na zbiórce ubrań dla potrzebujących, a część zostanie poddana sesji :D I być może sprzedana na szafie.

Dzisiejsza notka będzie o moim ostatnim genialnym odkryciu, czyli EKSKLUZYWNYM TRIO DO TWARZY firmy Marion. Przy okazji zakupów w Auchanie dostrzegłam je na półce z maseczkami, a ponieważ cena była zachęcająca (koło 3zł), wzięłam wersję z algami i bursztynem. Ta bursztynowa została już zużyta tydzień temu, a ta z algami - dzisiaj wieczorem :)




Trio składa się z:
- peelingu enzymatycznego
- serum błyskawicznego
- kremowej maski

Odnośnie każdego z etapów :)

Peeling enzymatyczny ma za zadanie: łagodnie złuszczyć i usunąć martwe komórki naskórka, ułatwić wnikanie substancji aktywnych w głębsze warstwy skóry, skutecznie nawilżyć i działać odświeżająco i regenerująco.
Sposób użycia: na czystą, suchą twarz nakładamy równomiernie peeling, omijając okolice oczu i ust, po czym zmywamy go letnią wodą po upływie 3-5 minut.
Moja opinia: na początku obawiałam się, że peeling będzie zbyt delikatny, jednak nic bardziej mylnego, musiałam go zmyć już po dolnej granicy czasowej ;) Twarz pozostawił widocznie oczyszczoną, lekko zaczerwienioną, widać, że zadziałał i usunął martwy naskórek. Skóra została solidnie przygotowana do kolejnego etapu.

Drugi etap:
Serum błyskawiczne ma za zadanie: przygotować skórę do przyjęcia substancji aktywnych zawartych w masce, silnie skoncentrowane składniki poprawić wygląd skóry i jej kondycję, nawilżyć, zmiękczyć i pozostawić ją jedwabistą w dotyku.
Sposób użycia: rozprowadzić serum na twarzy, nie spłukiwać.
Moja opinia: serum ma konsystencję galaretki, żelu. Jest bezbarwne i bardzo łatwo się je nakłada na skórę. Należy odczekać chwilę, żeby się wchłonęło - ja po prostu w tym czasie wzięłam kąpiel ;) Przyjemnie chłodziło skórę i pozostawiło ją nawilżoną.

Trzeci etap:
Maska kremowa: tu w zależności od rodzaju ma różne działania, ale jej głównym celem jest nawilżyć skórę ;)
Sposób użycia: maskę rozprowadzić na twarzy i pozostawić do wchłonięcia.
Moja opinia: maska zadziwiła mnie swoją konsystencją - żelową, półprzezroczystą, co w sumie mnie ucieszyło, bo martwiłam się, że będę z nią siedzieć X czasu do jej wchłonięcia a bardzo nie lubię mieć uczucia lepkiej twarzy ;) Szybko się wchłonęła a skóra po jej użyciu zrobiła się miękka, sprężysta, widocznie odżywiona i miła w dotyku.

Byłam bardzo zadowolona z działania tego trio, mało która maseczka zostawia moją skórę w tak dobrej kondycji. Rodzajów mamy do wyboru do koloru: z kawiorem, perłą, bursztynem i algami. Każda ma inne działanie, jednakże ja w Auchanie dorwałam tylko bursztyn i algi, ale po użyciu bursztynowej wersji (''witalność i energia'') zapragnęłam mieć pełnowymiarowej wersji:




Z tego co widziałam, pełnowymiarowe wersje są dostępne w Internecie w cenie około 7zł! To już nawet dla mnie, strasznego dusigrosza taka cena to prawdziwa gratka i coś czuję, że na pewno zamówię serum i maskę. Peelingu nie widziałam, ale to w sumie nie problem, bo można użyć każdego innego żeby przygotować skórę!

Serdecznie polecam! 

piątek, 1 marca 2013

blue bracelet

Już mam weekend! Ach, jak ten fakt cieszy. Na jutro mam plan przede wszystkim zregenerować się poprzez sen, bo w tym tygodniu miałam go codziennie trochę za mało... Przez co jadąc autobusem, głowa kiwa mi się na boki, a w domu muszę się ratować kawą. Spanie po 6,5-7h to niby nie tragedia, spałam i po 3 godziny przez okres tygodnia na przykład, ale jednak najlepiej się czuję, jak prześpię ponad 8! No niestety ten tydzień był pod znakiem wstawania albo o 6 rano albo o 7:30, a ja mam tyle rzeczy do zrobienia, że nie mam czasu na sen od 23 :D

Pochwalę się Wam bransoletką, którą dostałam od mojej ''teściowej'' , a która czeka na wakacje i na założenie jej do mojej ulubionej, chabrowej sukienki ;)




Jak na nią patrzę, to od razu uruchamia mi się wakacyjna wyobraźnia, i ogromna chęć poleżenia na ciepłym piasku przy szumie fal... Bez problemów, zmartwień i trosk! A w ogóle to jednym z moich marzeń odnośnie wakacji jest pojechanie kiedyś na przepiękną wyspę, obfitującą w pyszne jedzenie w ogromnych ilościach, fajnych rozrywkach no i z błękitną, ciepłą wodą ^^




Ale Bałtyk też kocham, mimo tego, że zimny, ciemny i brudnawy :P To ma swój urok który mnie przyciąga co roku!