czwartek, 28 lutego 2013

sweter z sh

Uff, to był intensywny tydzień... W końcu mam trochę wolnego - skończyłam zajęcia o 9 rano, i mam już wolny cały dzień, także korzystam z tego przywileju, bo od poniedziałku do środy spędzałam poza domem czas od 7-8 rano do 20-21 ^^ Nie miałam czasu nawet porobić zdjęć, bo było ciemno i żadne nie udałyby się odpowiednio. Jestem szczęśliwa, że dochodzi weekend, bo wolałabym nie myśleć o tym tygodniu :P W sobotę rozłożyła mnie gorączka, na dodatek moja mama trafiła do szpitala, bo dostała zawału... Na szczęście nic ''groźnego'' się nie stało i wczoraj już wróciła do domu :) Teraz musi trochę zmienić swoje nawyki, chodzić na spacery, ruszać się i rzucić palenie...

Na szczęście dzisiaj o 10:30 już byłam w domu, wypiłam kawkę, posiedziałam z mamą, ogarnęłam swój pokój, wzięłam mamę na krótki spacer i porobiłam zdjęcia, bo światło dobre, dlatego mam trochę fotek na kolejne posty :) Zaraz lecę trochę poczytać, a po południu jadę do K. (mojego faceta), idziemy na pizzę, woohoo :3

Przejdźmy do obiecanego w tytule sweterka z sh, choć może niektórzy nie pokwapili się przeczytać moich wypocin ^^ Jakieś 2 tygodnie temu postanowiłam wstąpić do mojego ulubionego lumpeksu w dzień końca sprzedaży, kiedy to rzeczy są po bodajże 8zł za kilogram. Z reguły są już same niedobitki, jakieś szmatki, ale czasami można wyrwać coś ciekawego. No i udało mi się kupić lekko oversize'owy sweterek za 3zł ;)




Podoba mi się, bo jest ciepły, ma ciekawy wzór i spokojny, stonowany kolor, przez co idealnie nadaje się na co dzień! Dzisiaj właśnie mam go na sobie, co skłoniło mnie do poświęcenia mu notki, bo posty z łupami z sh cieszą się sporym zainteresowaniem :)




Rękawy w swetrach praktycznie zawsze noszę podwinięte, lubię tak i już!
To był bardzo udany lumpeksowy łów i to za tak śmieszną cenę!

wtorek, 19 lutego 2013

zrób coś dla siebie!

Muszę się Wam pochwalić, że pierwszy raz udało mi się zdać sesję bez ani jednej poprawki w drugim terminie! ^^ Jestem z siebie taka zadowolona, a od wczoraj mam nowy semestr. Dzisiaj rano mam wolne, więc się wyspałam i wykorzystałam ten czas na ćwiczenia. Zaraz idę wziąć prysznic i szykować się na uczelnię, z której niestety wrócę dopiero wieczorem!

Namawiam Was do poświęcenia sobie i swojemu ciału 10-30 minut, w zależności która ile ma siły i czasu i chęci, zawsze to pożytecznie i zdrowo spędzony czas! Ja lubię sobie dać wycisk, lubię czuć, że mi mięśnie pracują. Bywa i czas, kiedy siedzę na tyłku przed kompem i zażeram się ciastkami, ale staram się jakkolwiek przejawiać aktywność fizyczną, bo wfu już nie mam ;) Staram się biegać od jakiegoś czasu, lubię pływać i robię to dość regularnie od zawsze, miałam i podejścia do Ewy Chodakowskiej, jednak wolę krótkie i bardziej intensywne serie ćwiczeń (nie miałam czasami mocy na 45 minut osławionego skalpela - trochę mnie nudził).






Nawet krótka aktywność jest lepsza niż żadna :)
A Wy ćwiczycie? Uprawiacie jakiś sport?

sobota, 16 lutego 2013

nowi lokatorzy na półce

Witam w sobotnie wczesne popołudnie :) Po pierwsze, zacznę może od małych wyżaleń, bo pewne rzeczy psują mój wewnętrzny spokój... Otóż, egzamin z rachunku kosztów miałam 4 lutego, a wyników nie ma do dziś! Mimo faktu, że już cały rok wali drzwiami i oknami do faceta od tego przedmiotu, on ma nas wyraźnie w... gdzieś. Żeby było śmieszniej, ewentualny drugi termin mam...w poniedziałek ;) Od tygodnia nie mogę zaznać spokoju wewnętrznego i co chwilkę zaglądam na maila grupowego w nadziei, że w końcu się dowiem, czy zdałam, czy nie. Taki typ totalnie potrafi zepsuć humor i nastrój. Jest ostatni weekend moich ''studenckich ferii''  i zaraz lecę do nauki -mimo wszystko mam nadzieję, że zdam, bo już mi bokiem ten rachunek kosztów wychodzi... (jestem nogą z rachunkowości, i to totalną).


Ok, koniec moich zażaleń ;) W tym tygodniu na moją półkę w łazience przybyło kilka nowych kosmetyków:


Od lewej: szampon z Barwy Naturalnej (czyli Barwy Ziołowej, inaczej) z lnem do włosów suchych i łamliwych. Kupiłam go w Auchanie za 3zł, po miłych doświadczeniach z jego poprzednikiem . Póki co użyłam go dwa razy i bardzo ładnie pachnie, działanie też niczego sobie :)

Drugi kosmetyk to dwufazowy olejek do kąpieli z Bielendy, zakupiony w Biedronce za ponoć 4zł (nie wiem, bo moja mama go przyniosła do domu). Tutaj na zdjęciu się wymieszał. Bardzo ładnie pachnie :)

Okrągłe pudełeczko to balsam Isana, nowość na półkach w Rossmannie - granat i figa. Wcześniej miałam osławiony kakaowy balsam i pokochałam go miłością szczerą i bezgraniczną. Zasłużył na recenzję jak żaden inny, dlatego niedługo pojawi się notka o nim ;) Ten kosztował 9,99zł i ma pojemność 500ml.

Ostatnią rzeczą jest żel pod prysznic Isana o zapachu melona i gruszki. Kupiłam go wczoraj za 2,99zł na promocji (normalna cena 3,99zł) i pachnie OBŁĘDNIE. Jestem pewna, że niebawem pojawi się jego recenzja, bo nie wytrzymam, gdy nie podzielę się tym z innymi :D 



 W sumie wydaje mi się, że każdy z tych kosmetyków doczeka się notki na blogu, bo każdy jest wart uwagi, a cena jest na każdą kieszeń ;) Jak zawsze wychodzę z założenia że po co przepłacać, gdy kosmetyk z 'dolnej półki' jest świetny i nierzadko lepszy od swoich droższych kolegów!

piątek, 15 lutego 2013

mały wypad do Poznania :)

Wczoraj wybrałam się z moim lubym do Poznania na małą wycieczkę! Oboje bardzo lubimy to miasto, można powiedzieć, że 'wpadliśmy' w jakieś bardzo pozytywne uczucia do niego podczas wrześniowego wypadu na dwa dni. Ma po pierwsze dużo ciekawych miejsc, po drugie, podoba mi się, że jest tam dużo zabytkowych, ciekawych budynków (nawet te nieodnowione robią na mnie wrażenie), po trzecie, UWIELBIAM JEŹDZIĆ TRAMWAJAMI a tego u mnie w mieście nie uraczę ^^ po czwarte, jest bardzo blisko! Co to 2 godzinki pociągiem ;D Bilet za 10zł (uroki bycia studentem hłe, hłe) i można cały dzień spędzić w innym mieście. No i mój facet ma tam swój ukochany klub piłkarski, także we wrześniu byliśmy na meczu i pewnie nie raz jeszcze zawitamy na stadionie ^^

Niestety mimo pobytu w Ikei i jednej z galerii nic sobie wczoraj nie upatrzyłam :O Aż dziwnie się czułam, bo nic nie kupiłam! Dzień spędziłam na konsumpcji różnych pysznych rzeczy, więc chociaż brzuch zadowoliłam xD Portfel też, bo nie płakał z powodu wydatków!





 Dzień zaczęliśmy od wizyty w Ikei, gdzie zjedliśmy na śniadanie pyszny pieczony camembert z żurawiną i brokułami tylko za 5zł :D Aaaa i jeszcze sobie trzasnęliśmy hot doga za złotówkę, szlachta się bawi na bogato! W Ikei kupiliśmy troszkę praktycznych rzeczy (m.in. dwie urocze lampki za 25zł za obie!).

Później, jako że Walentynki, no to jak spędzić je bez czegoś walentynkowego? Ja wiem, że teraz ''modna i super trendy'' jest opinia, że Walentynki to chłam, że miłość powinno się wyrażać codziennie, itp. Ja wyrażam codziennie, ale Walentynki mi w niczym nie wadzą, jak byłam sama, też mi w niczym nie wadziły. Może jestem trochę kiczowata, ale podobają mi się te różne ozdóbki, serduszka i duperelki w sklepach, bo są po prostu urocze i miłe ^^

Poszliśmy więc najpierw na Stary Rynek pochodzić troszkę i zobaczyć go w dzień, ponieważ póki co widzieliśmy go tylko nocą. W dzień był trochę bardziej pusty, mniej nastrojowy, ale kolorowy:





 Teraz trochę Walentynkowo. Wybraliśmy się do kawiarni Cacao Republika - czytałam o różnych miejscach w Poznaniu godnych odwiedzin i padło na to! W środku jest bardzo sympatycznie, jednak ciężko się tam dostać (musieliśmy robić kilka dni wcześniej rezerwację). Jednak udało nam się dorwać najfajniejsze miejsce na piętrze, na parapecie! Siedzieliśmy przy wielkim oknie, w trochę orientalnym, czerwonym pomieszczeniu z kanapami, przy małym stoliku, na pufach i wielkich poduszkach :) Trochę nas dekoncentrowały licealne pary naokoło ciomkające się i mlaszczące w namiętnych uściskach xD




 Zamówiliśmy murzynka w gorącej czekoladzie, z lodami waniliowymi i bitą śmietaną. Ja do picia wzięłam białą czekoladę z bitą śmietaną, a mój luby czekoladę klasyczną z Baileys'em, bananem i bitą śmietaną. Obsługa na święto zrobiła różową bitą śmietanę :D




Mimo wielkich porcji, jakoś daliśmy radę (prawie) ^^




Zasłodzeni, z podniesionym poziomem cukru w krwi na tyle, że spokojnie można dostać cukrzycy, udaliśmy się do galerii i tam spędziliśmy resztę dnia, m.in. na festiwalu pizzy w Pizza Hut xD

Dzień minął bardzo fajnie, w drodze powrotnej zasnęliśmy jak dzieci! Bardzo lubię takie wypady, miło jest zmienić otoczenie na jeden dzień i zapomnieć o szarej codzienności :)

niedziela, 10 lutego 2013

zabawne mp3

Hej, hej ;)
Poddałam się całkowitemu rozleniwieniu przez ubiegły tydzień. Regeneruję siły, czekam na wyniki egzaminu, a w międzyczasie myślę, co by jeszcze w tym nadchodzącym ostatnim tygodniu wolnego zrobić? Mam nadzieję, że mi się uda! Tydzień obijania się i nic nierobienia wystarczy, bo już zaczynam się czuć tym przytłoczona ;D.

Co do tytułu notki...
W zeszłym tygodniu miałam imieniny i dostałam od mojego faceta zabawny prezent! ^^ Już dawno miałam sobie kupić mp3, ale to mnie rozbawiło do granic możliwości xD Teraz jak na nie spoglądam to za każdym razem się uśmiecham!

 


Hah xD Teraz za każdym razem jadąc autobusem w końcu mogę się wyłączyć i posłuchać ulubionej muzyki a nie gwaru ludzi.

poniedziałek, 4 lutego 2013

kapelusz z... SH!

Tak tak, wiem, jestem monotematyczna :) Jednakże dzisiaj to nie ja wybrałam się do lumpeksu na poszukiwania, a moja mama. To właściwie ona kilka lat temu zaraziła mnie ''lumpeksomanią'' i teraz jak chodzimy do SH, to jak znajdziemy coś dla siebie, to kupujemy :) Dzisiaj mama przyniosła do domu coś o czym zawsze marzyłam! Jednak nigdy nie kupowałam, bo jakoś zawsze były ważniejsze wydatki.


Oto moje nowe cudeńko!


  Prześliczny, nowy, lniany kapelusz! :) Spodobał mi się jego jasny kolor i te dodatki floral. Od razu jak go zobaczyłam, moje myśli stały się bardziej wakacyjne!

Tutaj zbliżenie na wzorek:

  
Kapelusz kosztował 2 zł! *^^*


Od razu poprawił mi się humor, gdy go zobaczyłam. Lumpeks nigdy nie przestanie mnie zadziwiać rzeczami, jakie można tam znaleźć. Potrzeba po prostu trochę szczęścia i czasami cierpliwości!



A teraz zmykam, bo muszę się pouczyć jeszcze na egzamin o 15... ostatni w sesji - jednakże mam obawy, że skończy się na drugim terminie, bo jest tak skonstruowany... x_x Rachunek kosztów. Proszę, trzymajcie kciuki!

sobota, 2 lutego 2013

kurtka z sh

Dzisiaj postanowiłam obudzić się trochę wcześniej niż zazwyczaj i pojechać na dostawę do mojego ulubionego lumpeksu :) Zmienili dzień z wtorku na sobotę, co mi bardziej odpowiada. Dostawa była świetna, naprawdę, niestety wszystkie podobające mi się rzeczy były za duże i to już nie w granicach akceptowalnych dla mnie... Trochę zawiedziona przeglądałam wieszaki i w oko wpadła mi kurtka w modnym ostatnio kolorze :) Będzie idealna na wiosnę i wczesną jesień.




Wszelkie plamki to wina aparatu :/ Kurtka jest czysta i niezniszczona.

Zapłaciłam za nią 33zł ;) Ja jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że ostatnio widziałam podobną na jakimś blogu i wpadła mi w oko. Teraz i ja mam taką!

Resztę soboty zamierzam spędzić na sprzątaniu, uczeniu się do egzaminu, a po południu lecę z domu do faceta na zakupy i coś upichcić :) Miłego dnia!

piątek, 1 lutego 2013

instagram mix

Mały misz-masz z ubiegłych dwóch miesięcy :)




1. Śnieg, śnieg!
2. Trochę mdły deser.
3. Placek po węgiersku :3
4. Przepyszny grzaniec.
5. Wspólne siedzenie po godzinach, czyli projekt ze statystyki opisowej.
6. Nieudane sushi, z powodu tak kiepskiego ryżu, że żal mówić... a niby najdroższy (innych w sumie nie było). Zjedzone, ale inne składniki, jak widać, utonęły, rozpłynęły się, bleee... nawet nori nie wytrzymało tej presji glutów i się rozlazło xD



1. Ups, powtórka... ^^
2. Dots, dots, dots...
3.Czas śniadania.
4. ''Och, cześć... masz może coś do zjedzenia?''
5. Trochę zimno mi się w pokoju zrobiło pewnej nocy :O
6. Dom.




1. Niechciany prezent (proszę przyjrzeć się po prawej stronie, na ten ciemniejszy kształt na dywanie. Dostałam martwą mysz od kota.)
2. Karmelowa sukienka z sh w akcji.
3. Świąteczny prezent od osoby, od której wiecznie pożyczałam długopisy. Doceniam, już nie pożyczam. xD
4. Połowa wtyczki została mi w kontakcie :|
5. Groszki na lato.
6. Pomponik.




1. Porażka.
2. Ręce do góry! Dobra, nieważne...