środa, 5 września 2012

sh

Jakiś miesiąc temu pod blokiem mojego faceta został otwarty nowy second hand. Zresztą, już chyba 7! U mnie w mieście lumpeksy mnożą się jak grzyby po deszczu... W każdym bądź razie, ten jest duży, a ja takie bardzo lubię, i rzeczy są na wagę - też to wolę, niż wycenione, bo jest taniej. Ale jakoś tam nie mogłam trafić. Tydzień temu postanowiłam w końcu tam zajść, i okazało się, że trafiłam akurat na dzień dostawy ;)

Wybaczcie, że jakość komórkowa, że tło łazienkowe, i na 3 okazało się, że moje lustro nie jest tak idealnie czyste... ale ciuchy widać!



1. H&M
2. Dorothy Perkins
3. GAP
4. Atmosphere


Jestem bardzo zadowolona, bo 3 pierwsze rzeczy miałam i tak w planach kupić na jesień ;) Czwarta to kaprys, spodobał mi się ten floral, z tyłu ma ładne ozdoby, ale jest też tak typowo letnia... Za całość dałam 24zł. Niedużo, prawda? ;)

6 komentarzy:

  1. Hehe same firmówki ;) 24 zł. Łał. To nawet jedna z tych rzeczy w sklepie by nie kosztował :D

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba Cię widziałam dzisiaj, tzn mijałam dziewczynę z identyczną torbą jak Twoja i zastanawiam się czy to Ty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja potrafie za 5 zl dostac spodnie levisy i przerobic je na swietne dla mnie szorty z nich :) kocham sh.

    OdpowiedzUsuń
  4. W sh raz ze mam satysfakcje jak sama cos upoluje, tu utne, tu doszyje itp i mam bardzo podobna rzecz jak w sieciowkach :) dokladnie nie da sie nie kochac ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Czwóreczka jest dla mnie idealna! ; )

    OdpowiedzUsuń