środa, 8 sierpnia 2012

mały wychowanek

Dwa dni temu idąc na przystanek mój wzrok przykuło coś idealnie białego i obłego, leżącego na ziemi. Poszłam jednak dalej, rzucając na to tylko okiem.

Zaczęłam się jednak zastanawiać, co to mogło być, i coś mnie tknęło, żeby się wrócić. Okazało się, że pod drzewem leżą jajeczka, które wypadły z gniazda - jedno już rozbite, jedno w całości. Wzięłam je delikatnie przez chusteczkę i zawiozłam do chłopaka, bo co miałam zrobić? Gdybym je zostawiła, zostałaby z niego jajecznica, bo ktoś mógłby je rozdeptać.

Zrobiliśmy mu gniazdko w pudełku od herbaty wypchanym trocinami i chusteczkami, i od dwóch dni ogrzewamy lampką biurkową i je obracamy. Oczywiście w ruch poszedł Wujek Google i dzięki niemu dowiedzieliśmy się, jak dbać o takie jajo (chociaż z reguły się nie udaje... ale warto spróbować), jak zobaczyć, czy jest zapłodnione, a także, że to na 99,9% jajo gołębia - sierpówki ;)



Podświetliliśmy w ciemnej łazience jajko latarką, by zobaczyć, czy jest zapłodnione, i jakim szokiem było dla nas zobaczenie mnóstwa małych żyłek biegnących przez całe jajo ;) Po kilku godzinach utworzyła się ciemna plamka na kształt ptaszka, a na ranek następnego dnia 'płodzikowi' utworzyły się zarysy organów wewnętrznych (czytaliśmy o rozwoju embrionalnym kurczaka, haha, i dzięki temu wiemy co i jak mniej więcej wygląda).




Mam nadzieję, że mały rozwija się dobrze, że w ogóle się rozwija ;) Jeśli się wykluje to go wyhodujemy i potem zobaczymy, czy wypuścimy go na wolność, czy oddamy komuś np. do gołębnika pod opiekę. Ale póki co jajeczko się wygrzewa ;) jeśli się wykluje to potem będziemy się martwić co z nim zrobić.

3 komentarze:

  1. o woooow :))) powodzenia w hodowli,niech sie wykluje piekny, zdrowy ptaszek! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i oby się wam udało :)) ! Powodzenia życzę !

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurcze:o nigdy się nie spotkalam z takim jajeczkiem, pewnie bym sie bala nawet je podniesc ;p

    OdpowiedzUsuń