środa, 28 września 2011

Małe zapasy :)

Cześć!
Dzisiaj zrobiłam z chłopakiem małe zapasy do robienia sushi... w Biedronce :) Teraz jest promocja azjatycka, są baaardzo tanie produkty do robienia sushi. Za wszystko zapłaciliśmy mniej niż 40zł!

Kliknijcie na zdjęcie, a się powiększy - będzie widać dokładnie napisy :)


Nie ma to jak własnoręcznie robione sushi! Nie dość że jest o wiele tańsze, to i radość sprawia samo robienie go. Nie dziwię się że w prawie każdym anime pokazane jest, jak wiele czasu spędza się w kuchni na przygotowaniu jedzenia! Robienie sushi to wręcz świetna zabawa, a efekty przynoszą wiele zadowolenia :) No i jest pyszne!

Druga notka dotycząca Wrocławia powinna pojawić się jutro :)

Wrocław!

Moje wakacje powoli dobiegają końca.
W powietrzu unosi się już zapach jesieni, liście spadają z drzew, ranki i wieczory są już rześkie... Lubię taką pogodę. 
W piątek i sobotę byłam we Wrocławiu na krótkich wakacjach. Było naprawdę świetnie! Nogi mnie tak bolały że nie wytrzymywałam haha :D Dodam kilka postów o Wrocławiu, w każdym inne miejsce jakie odwiedziliśmy.

Na początek - zoo!

Uwielbiam zoo,ale nie ma go u mnie w mieście. Kocham chodzić alejkami, oglądać zwierzęta, a czas płynie mi tak szybko, że nawet nie zauważam kiedy mijają 3 godziny :)

To ptaszysko zeżarło mysz na naszych oczach :o Połknął ją w całości!



Wiele osób twierdzi, że zoo to męczenie zwierząt. Jednak należy pamiętać o tym, że zoo pomaga w utrzymaniu wymierających gatunków :) Np. we wrocławskim zoo niedawno urodziły się trzy wilki, a jak wiadomo, te zwierzęta robią się powoli rzadkością. Dobrze, że ludzie się zajmują ratowaniem wymierających gatunków, bo kiedyś np. o takim dodo nikt nie pomyślał i dzisiaj należy tylko do historii...

Jakbym mieszkała we Wrocławiu to na pewno byłabym tam częstym gościem! Kto wie, może nawet kupiłabym sobie bilet roczny? ;)

sobota, 17 września 2011

Netbook

Cześć!
Wybaczcie moją długą nieobecność. Nie miałam aparatu, który zakosił mi tata ;) Ani czasu, bo zbliża się koniec moich najdłuższych wakacji życia i korzystam z niego. Przez ostatni tydzień w moim mieście było Winobranie. Jest to święto, które odbywało się już 200 lat temu :) Zielona Góra słynie z winnic od początków istnienia, a święto to trwa ponad tydzień i jest co roku we wrześniu. Towarzyszą mu liczne jarmarki, koncerty, imprezy itd :) Oj nachodziłam się na nie, nachodziłam... Żałuję, że nie miałam aparatu, bo jakie pyszności ja jadłam, to szok! :o Hitem okazały się owoce i pianki marshmallows w zastygłej mlecznej czekoladzie... mmm...

Jednakże wieczorem wybieram się tam ostatni raz i wezmę ze sobą aparat! Także nocką powinna ukazać się kolejna notka!

A co oprócz tego? Spełniło się moje marzenie :) Odłożyłam kasę, trochę pożyczyłam od mamy i oto mam nowego gościa w domu, który znaaacznie ułatwi mi życie zarówno tutaj, w domu, jak i na uczelni :)



Zgadnijcie, który?

Odpowiem wam ;)


Waży zaledwie kilogram, jest maleńki i zmieści się nawet do torebki :)
Jestem nim zauroczona!