sobota, 9 kwietnia 2011

Wiosenne zakupy.

Ostatnio wiosna pełną parą, choć tak wieje, że wczoraj miałam wrażenie, że mi głowę urwie na dworze :) W każdym razie zbliżają się słoneczne, piękne dni. Już nie mogę się doczekać, kiedy w końcu wyjdę z domu zakładając tylko buty, bez brania kurtek, szali, parasolek...

Upolowałam kilka fajnych rzeczy w Rossmannie.






Pierwsza z nich to serum Eveline za 12zł w promocji. Smaruję się kilka dni, na razie zauważyłam poprawę napięcia w mojej skórze. Podczas zimy trochę się zapuściłam i niestety gdzieniegdzie pojawił mi się tłuszczyk oraz cellulit. Zaczęłam ćwiczyć, pić czerwoną herbatkę i właśnie wcierać te oto serum. Według obietnic ma wyszczuplić, ujędrnić i znacznie zredukować cellulit. Czytając opinie na necie, trudno było się nie skusić. Tubka jest duża, a serum potrzeba niewiele. Uczucie chłodzenia (a może rozgrzewania? sama nie wiem już...) jest do zniesienia, ale do najprzyjemniejszych nie należy ;)












Drugi kosmetyk to wspaniały żel do mycia z Ziai! To chyba moja ulubiona firma. Za 6 zł mamy wielką, półlitrową butelkę cudownie pachnącego mydła. Nie wiem czy to normalne, ale najchętniej zamiast się nim umyć to bym je zjadła :D Pachnie tak przyjemnie, że ostatnio nie mogę się doczekać wieczornych kąpieli :)












Za 3,50zł mamy wspaniałą maszynkę, która nie ślizga się w dłoni, pasek żelowy to nie tylko suchy pasek jakby z tektury tylko naprawdę się klei od żelu pod wpływem wody, ruchoma główka - ekstra. Dawno nie byłam tak gładka na nogach.

Niestety po doświadczeniach z depilatorem znowu powracam do tradycyjnych metod...








Bardzo ładny lakier do paznokci od mamy. Niestety chwilowo go nie mogę używać, bo moje paznokcie po zimie kruszą się i łamią, pożółkły, dlatego na razie niczym ich nie torturuję, niech dojdą do swojego dobrego stanu :) A pewnie trochę to potrwa...














A teraz pora iść do nauki... A w tym tygodniu mam jej ogrom... Za dosłownie 1,5 tygodnia koniec szkoły, potem święta i aż strach się bać, 4 maja i... no powinniście wiedzieć, co ;)

1 komentarz:

  1. to serum powinno pomóc, mam wariant mocno rozgrzewający (szatan w czerwonej tubie) i jestem bardzo zadowolona z efektów :) poza tym, nawiązując do Twojego pierwszego posta, przez trzy miesiące też się ukrywałam przed znajomymi z niusem, że mam bloga kosmetycznego, ale ostatecznie powiedziałam paru osobom, nie wyśmiały mnie, a teraz to nawet mój chłopak tam zagląda ;)

    OdpowiedzUsuń